04.10.2018  - 05.11.2018

Following the Sun / Tomek Kopcewicz

Najnowsze obrazy Tomka Kopcewicza zaprezentujemy podczas wystawy „Following the Sun”. Prace są malarskim zapisem żeglarskiej wyprawy artysty po Morzu Śródziemnym i Karaibach. Uroczyste otwarcie wystawy odbędzie się 4. października.

To wystawa o spełnionym marzeniu morskiej podróży do mitycznych ciepłych krajów. Rejs na pokładzie żaglowego jachtu, od Morza Śródziemnego po Karaiby, wydaje się wspaniałą bajeczną wyprawą, ale to tylko złudzenie. Z bliska sprawy mają się inaczej, a w zasadzie tak samo jak wszędzie, gdzie pojawił się człowiek i jego potrzeba władzy, dzielenia i porządkowania. Jednak las tropikalny z pomocą kolców, jadu i ostrych jak noże liści wciąż jeszcze skutecznie broni się przed człowiekiem. To pilnie strzeżony ogród i choć nie jest ogrodzony wysokim, ceglanym murem, to człowiek jest tam rzadkim i niemile widzianym gościem – mówi Tomek Kopcewicz.

Charakterystycznymi elementami tego malarstwa są geometria i rytm. Artysta przygląda się z bliska systematyczności przyrody, skupia się na jej wybranych fragmentach i przelewa je na płótno w formie warstwowych struktur. W tropikach fascynują go detale roślin, precyzja podziałów oraz kolory, których intensywność potęguje natężenie południowego światła. To właśnie forma i kolor są punktem wyjścia dla obrazów z cyklu „Followng the Sun”. Wykorzystując realne elementy, artysta stwarza z nich jednak kompozycję, która jest niemal nierealna.  - Najciekawsze rzeczy dzieją się zawsze na pograniczu. Mam na myśli granice między tym, co dosłowne, a tym, co abstrakcyjne. Taki rodzaj napięcia jest w pewnym sensie paliwem do moich obrazów – wyjaśnia Tomek Kopcewicz.

Zobaczą Państwo malarski zapis z tej wyprawy, obrazy, które oddają energię słońca. Tomek przywiózł w sobie zachwyt podróżnika, impresje odkrywcy, opis literacki i nastrój, którymi wypełnił swoje malarstwo. To z wrażeń i zmaterializowanych marzeń ułożył kompozycję, temat i formę. Ostre jak liście palmowe, miękkie jak struktura wody, barwne jak światło w pryzmacie kropel bryzy. Wszystko odbiera dech w piersiach, bo ta podroż jest do wnętrza, w głąb i poza to, co znamy.